Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 26 komentarzy

Opracowanie Stan Rzeczy

Stan Rzeczy - Opracowanie Stan Rzeczy - Mieczysława Kowalskiego

Huna; system psychologiczno-religijny

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można przypuszczać, że Jezus od wieku dwunastu lat po trzydzieści, studiował, podróżował, uczył się. Przygotowywał się do swojej misji. Jezus jako człowiek był znawcą Huny i jej nauczycielem.

Pewnie znawcą innej wiedzy i nauk też. Tego, że był pomazańcem bożym nikt nie kwestionuje. Ale znamy go z życia ziemskiego. Huna to wiedza tajemna wywodząca się jeszcze z czasów Atlantydy. Huna jest to system psychologiczno-religijny, to biała magia, czyli boska, to modlitwa. Huna to kodeks postępowania człowieka, jego współistnienie w społeczeństwie oraz współistnienie w zgodzie z naturą. Huna to sposób komunikacji z Bogiem. Huna jest przeciwieństwem do czarnej magii, czyli szatańskiej. Dlatego jest mało znana na ziemi, ponieważ szatan rządzi światem, jest panem tego świata, dlatego od zarania dziejów zwalcza wszelkimi sposobami tę prawdziwą wiedzę. Za czasów Atlantydy nastąpiło kolejne wielkie starcie dobra ze złem. Zło zwyciężyło. Atlantydę zniszczono. Wyznawcy Huny rozproszyli się po świcie.Kahuni mówią o istnieniu dwunastu plemion, mieszkających kiedyś na Saharze, wówczas krainie żyznej i bogatej, skąd następnie przeniesiono się nad Nil. Dwanaście plemion rozeszło się w różne strony świata. Plemiona dotarły między innymi do gór Atlas i na Polinezję, tam się osiedliły przekazując swą wiedzę wybranym osobom. Legendy Polinezyjczyków mówią o ich kraju rodzinnym, który był błogosławiony „rosą z nieba” i w którym wznosiły się przepiękne niebieskawe szczyty górskie. Kahuni osiedlili się najprawdopodobniej również w Sumerze. Sumer tak jak i Egipt oraz inne miejsca na ziemi były koloniami Atlantów. Cywilizacja, wiedza i technika Atlantów tak przewyższała do tego stopnia poziom cywilizacyjny ludów którym tą wiedzę przekazywali, że ludy te wzięły ich za bogów.„Kiedy bogowie zamieszkali ziemię”, podobny początek ma wiele legend i mitologii. Sumer uważany jest za kolebkę cywilizacji Bliskiego Wschodu oraz Europejskiej, tej cywilizacji po potopie. Na wszystkich kontynentach echa cywilizacji i wiedzy Atlantydy pozostały. Na tej bazie tworzyły się nowe cywilizacje. Huna była to nauka i wiedza boska, ścigana i prześladowana przez szatana. Kahuni musieli się ukrywać i utrzymywać swoją tajemnicę głęboko. Organizowali się w związkach Wtajemniczonych. Najbardziej bezpieczne schronienie znaleźli na Hawajach. Dlatego język hawajski uważany jest za język kahunów. Również język sumeryjski nie pasuje do żadnej grupy językowej, są twierdzenia, że być może pochodzi od kosmitów. Ale niestety ten język jest zapomniany. Tak jak Sumer i Sumerowie.

 

Badając starożytny system psychologiczno-religijny, zwany Huną (Tajemnicą), stwierdzono, że ślady tej myśli można znaleźć w wielu dawnych i współczesnych religiach i wyznaniach, a więc w starożytnym Egipcie, wśród buddystów, praktyków jogi, czy wreszcie w chrześcijaństwie. Została przedstawiona metoda rozszyfrowania zakodowanych znaczeń jakimi posługiwali się dawni Polinezyjczycy, by ukryć swą sekretną wiedzę przed nie wtajemniczonymi. Dzięki tej metodzie studiując religie świata, możemy odkryć wewnętrzne nauki leżące u podstaw poszczególnych wierzeń. Ich nowa interpretacja jest propozycją innego spojrzenia zarówno na strukturę świata i Kosmosu, jaki i na naturę człowieka oraz jego nieustanne dążenie do osiągnięcia doskonałości. Uznano że język hawajski jest najbliższy formie języka kodowego, którym posłużono się w celu nadania tajemnych znaczeń częścią tekstów religijnych. Inne języki używane na Polinezji rzucają także dodatkowe światło na wieloznaczeniowe słowa istniejące w kodzie Huny.

 

Człowiek według Huny          

 

W Hunie mamy pojęcie trzech jaźni: niższa jaźń, średnia jaźń i wyższa jaźń, czyli podświadomość, świadomość i nadświadomość.

 

Człowiek to część cielesna, ciało fizyczne człowieka, ale mamy też część duchową. Ta część duchowa to ciała widmowe i duchy. Mamy: ciało widmowe i ducha niższej jaźni, ciało widmowe i ducha średniej jaźni, ciało widmowe i ducha wyższej jaźni. Na podobnej zasadzie jak w ciele fizycznym, czyli biologicznym istnieje biologiczny mózg, jako ośrodek decyzyjny, odpowiednik ducha w ciele widmowym. Ciało biologiczne i mózg stanowią ciało fizyczne człowieka. Mamy też trzy podstawowe energie o różnych wibracjach: energia niższej jaźni, energia średniej jaźni i energia wyższej jaźni. Jest to energia życiowa człowieka o różnych wibracjach. Ten typ energii nazywany jest energią widmową.

Razem mamy dziewięć elementów. A liczba dziewięć jest uważana za niepełną liczbą człowieka. Te dziewięć elementów stanowią całą część duchową człowieka. Jeżeli dodamy do tego jeszcze ciało fizyczne to otrzymamy dziesięć elementów. Liczba dziesięć to znacząca liczba, mówiąca o całym człowieku, to jest pełna liczba człowieka. Biorąc pod uwagę tylko trzy ciała widmowe człowieka oraz trzy duchy człowieka, czyli ducha niższej jaźni i jego ciało widmowe, ducha średniej jaźni i jego ciało widmowe, ducha wyższej jaźni i jego ciało widmowe otrzymujemy liczbę sześć. Tak samo trzy jaźnie, jako ciała widmowe i duchy w komplecie oraz trzy energie poszczególnych jaźni też dają liczbę sześć. Liczba sześć uznawana jest niekiedy za niepełną liczbę człowieka, dodając ciało fizyczne otrzymujemy liczbę siedem. Liczba siedem jest niekiedy uznawana za pełną liczbę człowieka.

Inną nazwą dla jaźni, czyli ciał widmowych poszczególnych jaźni oraz ich duchów w komplecie jest: podświadomość, świadomość, nadświadomość; lub: ciało (astralne, przyczynowe, buddhi), ciało mentalne, ciało atmaniczne. Te trzy jaźnie tworzą trójcę duchową człowieka. Trzy energie poszczególnych jaźni tworzą jeden zamknięty cykl, od średniej jaźni poprzez niższą do wyższej a od wyższej poprzez niższą do średniej.

 

Najlepiej jest znana średnia jaźń. Odpowiada ona za logiczne rozumowanie, mowę - zdolność wyrażania myśli człowieka, jest siedliskiem jego woli, podejmuje decyzje o tym, czego człowiek chce, a czego nie. Powinna kierować podświadomością, ale nie zawsze tak się dzieje.

 

Podświadomośćto emocje człowieka, siedliskouczuć, wyobraźnia zdolna do tworzenia obrazów, pamięć. Cechą podświadomości jest brak umiejętności logicznego myślenia. (najlepszym przykładem funkcjonowania podświadomości są sny, które są właśnie jej królestwem - w snach, bowiem człowiek ma do czynienia z obrazami, emocjami, uczuciami, wspomnieniami i brakiem logiki). Podświadomość pełni bardzo ważne funkcje życiowe. To ona steruje wszystkimi funkcjami organizmu niezależnymi od woli człowieka, jak np. oddychanie, trawienie, krążenie krwi itp. O tych sprawach człowiek nie musi myśleć, nie musi podejmować decyzji w tych sprawach. To się dzieje niejako samo, ale to właśnie podświadomość sprawuje kontrolę nad tymi funkcjami.

O ile podświadomością zajęła się już nauka i staje się ona coraz bardziej znana, o tyle trzecia jaźń – Wyższa Jaźń jestnajtrudniejsza do zrozumienia. Można ją określić, jako Boską cząstkę w człowieku. Nauka zaczyna ją badać. Jung określał, jako nadświadomość, nowsza psychologia używa określeń Umysł Wszechogarniający lub Świadomość Wszechogarniająca, religie nazywają ją Bogiem lub wysłannikiem Boga. Kahuni określali ją jako opiekuńczą siłę rodzicielską, a jej pojmowanie najbardziej przypomina to, co nazywamy Aniołem Stróżem. To właśnie Wyższa Jaźń potrafi dokonywać cudów. Oprócz znajomości tych trzech jaźni niezwykle ważne są powiązania między nimi. Według Huny świadomość nie jest w stanie skontaktować się bezpośrednio z Wyższą Jaźnią. Może to zrobić tylko i wyłącznie za pomocą podświadomości, gdyż tylko ona może skontaktować się z Wyższą Jaźnią.

Średnia Jaźń nie może się bezpośrednio skontaktować z Wyższą Jaźnią, gdyż nie ma z Nią połączenia. Natomiast może kontaktować się z niższą jaźnią i dopiero za jej pośrednictwem osiągnąć kontakt z Wyższą Jaźnią. Zrozumienie tego jest najważniejsze dla skuteczności działania Huny.

Człowiek z Wyższą Jaźnią może kontaktować się w dwojaki sposób (dwukierunkowo):

1. Zwracając się do Wyższej Jaźni z różnego rodzaju prośbami lub podziękowaniami. Nazywamy to modlitwą.

2. Może też wyciszyć swoje średnie ja i nasłuchiwać tego, co Wyższa Jaźń zechce mu przekazać. Nazywamy to medytacją.

Huna zajmuje się głównie realizacją naszych marzeń i planów, pierwsza forma kontaktów. Przesłanie naszej prośby o coś do Wyższej Jaźni jest właśnie modlitwą.

Połączenia między poszczególnymi jaźniami wyjaśniają nam, dlaczego tak wiele jest nieskutecznych modlitw - modlitwa jest nieskuteczna, gdy wymawiamy ją tylko słowami, ponieważ wówczas średnia jaźń usiłuje się skontaktować bezpośrednio z Wyższą Jaźnią, a to jest niemożliwe. Jeśli jednak do słów dodamy uczucia, emocje, wyobrażenia, co oznacza, że w naszą modlitwę zaangażujemy także podświadomość, taka modlitwa ma szanse dotarcia do Wyższej Jaźni. To tłumaczy również, dlaczego w pewnych miejscach następują cudowne uzdrowienia lub czasami zdarzają się cudowne spełnienia naszych marzeń. W miejscach takich ludzie przeżywają bardzo mocno, a więc ich podświadomość nie jest bierna, angażuje się. Mówi się, że wiara czyni cuda i tak właśnie jest, gdy wiara jest silna, a więc gdy zaangażowane są nasze uczucia. Zaangażowanie w modlitwę jest doceniane przez wszystkie religie, różnorodne obrządki religijne służą wytworzeniu odpowiedniego nastroju, podniosłego, uroczystego. Ma to służyć zaangażowaniu niższej jaźni w nasze modlitwy. Dlatego w kościele powinniśmy się modlić nie tylko słowami, znacznie ważniejsze jest byśmy przeżywali modlitwę.                                                                                                 

Kiedy odmawiamy np. Modlitwę Pańską a jednocześnie widzimy, że nasza sąsiadka ma nowy kapelusz lub sąsiad dłubie w nosie, taka modlitwa jest bezwartościowa, króluje średnia jaźń a podświadomość angażuje się w kapelusz lub nos sąsiada, a nie w modlitwę. Modlitwa wymaga więc skupienia, odcięcia się na moment od świata zewnętrznego, którym tak bardzo jest zainteresowana średnia jaźń, i skoncentrowania się na naszych uczuciach, które powinny wyrażać to, co zawiera modlitwa. Jeśli więc mówimy “i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy” powinniśmy w tym momencie poczuć, że naprawdę z samego środka naszego jestestwa, a nie tylko w słowach, odpuszczamy tym, którzy względem nas zawinili. Słowa, choćby najpiękniejsze, nie mają wartości, jeśli nie towarzyszą im równie piękne uczucia. Wyższa Jaźń według Huny bardzo chętnie pomaga człowiekowi i spełnia jego prośby, ale trzeba ją poprosić, gdyż prośba wyraża naszą wolę. Wyższa jaźń nie narusza naszej woli, szanuje ją, jakakolwiek by ona nie była. Jeśli jednak zwrócimy się do Niej, jeśli poprosimy, wówczas chętnie spełni ona każde nasze życzenie. Czy każde? Otóż nie, nie spełni Ona życzenia, które krzywdziłoby innych ludzi, nie zrobi niczego, co naruszałoby wolną wolę także innych osób. Nie pozwoli na to zresztą Nadświadomość tych innych osób. Jest jeszcze jeden warunek, który należy spełnić, aby modlitwa była skuteczna. Podświadomość nie prześle prośby, w którą sama nie wierzy. A nie uwierzy przede wszystkim w to, w co nie wierzy sama średnia jaźń. Jeśli więc poprosimy o gwiazdkę z nieba, to podświadomość nie prześle takiej modlitwy do Wyższej Jaźni, ponieważ w nią nie wierzy, a nie wierzy w nią, ponieważ sama średnia jaźń w nią nie wierzy. A więc, jednym z warunków, aby podświadomość była przekonana o realności tego, o co prosimy, jest to, że o tej realności musi być przekonana średnia jaźń. Dlatego podświadomość ma wiele przekonań identycznych jak średnia jaźń.

Ma też swoje własne przekonania niezależne od średniej jaźni i co gorsza, średnia jaźń często o nich nic nie wie. Jest to najtrudniejszy problem, często decydujący o realizacji naszych pragnień. Dlatego zanim przystąpimy do modlitwy, warto poznać tę swoją niższą jaźń i nauczyć się z nią współpracować.

KOMENTARZE

  • -
    Czy są w sieci dostępne teksty na ten temat?
  • Jezus był znawcą huny????????????
    pogięło cię dokładnie- nawet dyskutowac nie warto........
  • Ciekawe
    interesujące, huna powiadasz.
    Ostatnio przeczytałem: Erich Von Daniken - Poszukiwacze zaginionej wiedzy
    myślę że ta książka orbituję w około tego tematu.

    Niech dobra moc będzie z tobą.
  • Na temat Huny znalazłem coś na portalu prowadzonym przez pogan.
    Dział duży - Nurty pogaństwa.
    Dział wewnętrzny - Szamanizm.

    Poganie tematem byli zachwyceni, żałowali że dostępność kursów praktyk Huny w Polsce jest tak ograniczona.

    A swoją drogą, ja nawet rozumie nie wierzących, nie wierzą i już, ateiści racjonaliści. Ale wracać do jakichś dawnych szamańskich praktyk dzikich ludów, to trzeba mieć ciężki defekt mózgu - jakiś upadek z kołyski w dzieciństwie albo przyduszenie przy porodzie.
    Już pomijając drobny fakt, że to czasem może dawać efekty ... dzięki wejściu w kontakt z demonami, czyli diabłem. Ale nie ma nic za darmo, wcześniej czy później przyjdzie rozliczenie (ta karczma Rzym się nazywa), dla przykładu zabije wam jakąś bliską osobę.
  • DIABELSTWO
    Dlaczego promuje się ukryty satanizm?

    Lepiej posłuchać tego mądrego człowieka, co ma na ten temat do powiedzenia:

    http://www.youtube.com/watch?v=IeTkJQQgYag
  • @vortex 04:52:50
    Z artykułu: "nie spełni Ona życzenia, które krzywdziłoby innych ludzi". Coś dla Ciebie: będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.

    Nie tak dawno temu twierdzono, że Ziemia jest w centrum wszechświata. Teraz wiadomo, że zamieszkałych planet mogą być tysiące. Na każdej może istnieć cywilizacja, która uważa, że jej bóg/bogowie są jedynymi i najważniejszymi na świecie. Co gorsza: jeśli istnieją, to na pewno nie wierzą w istnienie Jezusa, Mahometa, czy Buddy.
    Bóg jako siła porządkująca, działająca lokalnie przeciw zwiększaniu entropii istnieje, ale nie jako logo, figurka, czy inny cielec i na pewno nie jest przypisany do konkretnej religii.

    Jeśli wyznawcy jakiejkolwiek religii są utwierdzani w jej wyższości i w przekonaniu, że pozostali są podludźmi, to dla mnie sygnał ostrzegawczy. Przez całą historię ludzkości religie, czy wierzenia były elementem wykorzystywanym przez władców do zespalania grup, do poróżniania wyznawców i narodów podbijanych, czy po prostu do uzykania prywatnych korzyści małym nakładem wysiłku.

    Dobro i zło są subiektywne - to ludzie nadają im znaczenie. Istotne jest to, by szanować innych i ich wolność - w granicach własnej wolności - i tu wracamy do drugiego przykazania miłości.
  • @Kozidrań 06:32:03
    Jawnie satanistyczny szamanizm, to nie jest religia.
  • @autor.
    //Huna to sposób komunikacji z Bogiem.//

    Sposób komunikacji z Bogiem to rozmowa osoby z Osobą.

    //To właśnie Wyższa Jaźń potrafi dokonywać cudów.//

    Jażń nie dokonuje żadnych cudów. Za cudami stoi zawsze Bóg, lub demony, co pokazują wszystkie praktyki duchowe, a najbardziej egzorcyzmy. Mówią o tym ci, którzy takich ''cudów'' dokonywali w różnych praktykach gnostycznych, które doprowadziły ich do destrukcji, obłędu i prawie śmierci, - leczyli się potem wiarą sakramentalną.

    //1. Zwracając się do Wyższej Jaźni z różnego rodzaju prośbami lub podziękowaniami. Nazywamy to modlitwą.//

    Użycie słowa Jaźń jest tu mylące. Bóg jest Osobą w pełni, nie jej częścią, czyli jażnią, nawet z dużej litery ( jakby to nie nazwać)

    Nie mam nic przeciwko poznawaniu natury duchowej człowieka, czy Boga, ale Huna mimo pozorów pełni prawdy, jest niekompletna o Objawienie, w którym Bóg przedstawia się ludziom by go rozpoznać i POZNAĆ. W Hunie tego nie ma. Po prostu nie wiadomo, jakie duchy mogą za tym stać.
    I dlatego Huna przepadła, by narodził się Jeden Kościół. Huna nie ustrzegła się grzechów, bo nie miała sakramentów, ani konfesjonału.
    Misją Jezusa nie była gnoza, ale Zbawienie poprzez Ofiarę i Zmartwychwstanie.

    Gdyby Huna wystarczyła, tak samo dobra i wystarczająca mogłaby być psychologia wzbogacona o praktyki ezoteryczne.

    Nie musiałby wtedy przyjść Jezus Chrystus. Jego mądrość i rozumienie było wlane, nie wyuczone w podróżach. Wyrosło też z pism żydowskich, Objawionych przez Boga, nie jaźń.
  • @
    //Dlatego zanim przystąpimy do modlitwy, warto poznać tę swoją niższą jaźń i nauczyć się z nią współpracować.//

    Zanim przystąpimy do modlitwy, niczego nie musimy się uczyć, ale zaprosić Ducha św. by nas oświecał i prowadził.

    W Polsce Antychryst nie przejdzie. To teren naszej Królowej.
  • @Kozidrań 06:32:03
    Wyznawcy żydowskiego boga są zniewoleni przez mitologię judejskich, bliskowschodnich szamanów, a krytykują europejskie wierzenia ich ojców.
    Ze względu na swoistą semantykę religii, chrześcijan powinno się nazywać żydowskimi bękartami, ale mogliby to uznać za określenie pejoratywne i wyrzucić z NE :)
  • @Human 07:44:32
    Pańska wypowiedź dowodzi niewiedzy, głupoty, albo złej woli. Najprawdopodobniej - wszystkiego naraz. Polecam artykuł:

    http://www.israelshamir.net/Polish/Zabic_w_sobie.htm

    Chrześcijaństwo jest kontynuacją - a właściwie wypełnieniem proroctw - religii Abrahama, w której Bóg jest osobowy. Religia ta wykształciła kulturę całej nowożytniej Europy i sprawiła, że to cywilizacja łacińska odniosła tak ogromny sukces.

    Narody słowiańskie są mądre. Wierzenia Słowian były wstecznictwem i dlatego Słowianie tak chętnie przyjęli Ewangelię, bo rozpoznali Nowe, Dobre i Piękne.

    Czy Pan/Pani jest wrogiem cywilizacji łacińskiej? Kim mamy się stać? turańczykami?
  • @kontra 08:01:48
    Jest duże prawdopodobieństwo, że moja wiedza na temat żydowskiej religii i jej pochodnych jest dużo większa niż Pańska.
    Chrześcijaństwo było żydowską sektą i tylko dzięki nowatorskiemu podejściu do jej głoszenia przez Pawła z Tarsu, przeniknęła do Europy i tu została siłą narzucona (ogniem i mieczem - nie mylić z Sienkiewiczem :)
    Żydzi nigdy nie przyznali jej miana "kontynuacji". Dlaczego? Ponieważ znali "od podszewki" łgarstwa wyznawców chrystianizmu. Jedna z niewygodnych informacji (może prawdziwa?) została przemycona w "Przeciw Celsusowi" Orygenesa. To jedno ze starożytnych pism, które uchowało się przed wściekłością "pobożnych".Orygenes pisze, iż Celsus (filozof rzymski, wysłany przez cezara do zbadania sekty chrześcijan) stwierdził, iż Jeszua to dziecko Marii, zgwałconej przez setnika rzymskiego zwanego ben Panthera.
    Bóg żydowski (Jahwe vel Jehowa) niewiele ma wspólnego z nauczaniem Jezusa, ale to już za długi i za szeroki temat na to forum.
  • @Human 08:17:19
    Z całą pewnością są to kłamstwa.
  • @vortex 06:40:38
    Nie ma dla mnie znaczenia, jak się nazwa - religia, szamanizm, pogaństwo. To tylko określenia. Dla mnie znaczenie ma szacunek do drugiego człowieka i otoczenia.
    Niestety jest tak, że religie i wierzenia miłujące pokój źle kończyły, bo ich wyznawcy poddawali się wyznawcom szerzącym siłą miłość do swojego boga - jak to napisałeś w poście z 4:52 - np. przez strzał w potylicę.
  • @kontra 09:18:10
    Skąd ta pewność? Wziąwszy pod uwagę nieścisłości dotyczące narodzenia i dzieciństwa Jezusa między wersjami ewangelii oraz naciski Pawła z Tarsu, aby nie zagłębiać się w rodowód Jezusa. Ben Panthera w tym kontekście wydaje się "brakującym ogniwem" i bardziej prawdopodobnym ojcem chrześcijańskiego herosa niż bezcielesny duch zapładniający cielesną kobietę (przy tym pozostawiając ją dziewicą przed i po akcie narodzenia:).
  • "Tego, że był pomazańcem bożym nikt nie kwestionuje."
    Twierdzenie Autora jest delikatnie mówiąc wyssane z palca.
    Tych co kwestionują można znaleźć grube miliony.
  • @Kozidrań 09:35:00
    Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile szacunku do innego człowieka deklarowali bolszewicy, i nawet z pół świata im wierzyło przez lat kilkadziesiąt. A tak naprawdę wypuścili na świat groźne demony, i nastąpiły niewyobrażalne mordy i nieprawości. Oni sami też zresztą padli ich ofiarą. Chcieli diabła, to go dostali, inni byli o tyle winni że się bezczynnie przyglądali, jak bestia jest wypuszczana na świat. Ale Polacy dla przykładu bolszewicką bezbożną bestię pogonili, zbrojnie, tak zabijali ich bez litości i mieli rację.
  • @moher 09:52:58
    Jestem antysyjonistą. Syjonizm właśnie na religii się zasadza i rośnie m.in. dzięki pożytecznym idiotom z grona ortodoksyjnych chrześcijan amerykańskich.
  • @Human 09:46:48
    Ten cały Pantera pojawił się w pismach Celsusa ok. 150 lat po śmierci Chrystusa, gdy dla uzasadnienia prześladowań Chrześcijan różne rzeczy wymyślano, jakiś kult osła też podobno im zarzucano. No każdy głupi się zorientuje że ten Celsus to nie mógł tego sam widzieć, ani nawet słyszeć od świadków, ani nawet od takich co znali świadków, wymyślił sobie chłop temat jak nic, i zostało. To tak jakby teraz ktoś nagle cudownie odkrył rewelacje na temat Traugutta z Powstania Styczniowego.
    A prześladowania Chrześcijan w Rzymie miały miejsce już w 30 lat po śmierci Chrystusa, czyli w ciągu zaledwie 30 lat ta "sekta" rozprzestrzeniała się bardzo dynamicznie, niezwykle szybko. A przecież wciąż żyły tysiące świadków pobytu Jezusa Chrystusa na ziemi. I co, dali się tak wszyscy nabrać? Że robił cuda? A jakie tam cuda, wyciągał z rękawa króliki, taki zwykły magik co ich pełno po jarmarkach. A tu panie za tego magika tysiące oddają życie. Ale te ludzie głupie. Ale "Human" to je mądry, to sam miszcz intelektu (co to zresztą u niego zmierza aproksymacyjnie do nieskończoności).
  • @Kozidrań 09:35:00
    Dokładnie. Jezus powiedział: "po owocach ich poznacie" i jak to wyglądało podczas chrystianizacji zacofanych, pełnych szatańskich wierzeń tubylców? Jakie owoce do afryki, obydwu ameryk i oceanii przyniosła wiara chrześcijańska? Pokażcie mi piewcy prawdziwej pobożności, jakikolwiek dobry owoc chrystianizacji tamtych terenów (oczywiście nie mam na myśli pełnych trzosów chrześcijan, ale pytam o los tubylców).

    Z drugiej strony wierzenia kahunów, to akurat wyjątkowa rodzynka w "zacofanym" świecie, bowiem ich widzenie człowieka jest bardzo spójne z widzeniem człowieka przez współczesna psychologię (przynajmniej w relacjach średnia-niższa jaźń). Dodanie do tego układu świata duchowego w postaci wyższej jaźni naprawdę wiele wyjaśnia.
  • @vortex 09:56:06
    Bolszewicy wierzyli w swojego boga i w swoją religię - "rewolucję marksistowsko-leninowską". Oni też ogniem probowali szerzyć swoją wiarę. Owocem tej wiary były miliony zabitych. Inna kwestią jest to, że gdyby oni wygrali, teraz modlilibyśmy się do portretów Lenina. Religia jest narzucana przez silniejszego ludom podbitym - tak było zawsze.
  • @moher 10:50:23
    Moher, nie oceniaj mnie pochopnie. Dużo wiem o świecie, ale wiedza, to zaledwie cząstka umiejętności inteligentnego człowieka - pozostaje przecież intuicja, synteza, analiza, logika i doświadczenie. We wszystkich tych aspektach chrześcijaństwo jest daleko w tyle za huną, jeżeli miarą pierwszeństwa przyjąć zdolność do kształtowania warunków szczęśliwego i spełnionego życia.
    A co do "owoców", to wygląda to tak, że sporadyczne przypadki drastycznego traktowania jednych plemion przez drugie, biały człowiek zamienił na powszechna eksterminację albo niewolnictwo. Jednocześnie, te tubylcze okrucieństwa biały człowiek wykorzystał aby przedstawiać siebie w glorii wybawcy. Ja to nazywam zakłamaniem.

    W sumie nie dziwię się że na hasło psychologia, katoliccy adwersarze nieodmiennie straszą wszystkich Freudem. Jego wkład w psychologię ogranicza się do tego, że jako pierwszy wskazał na istnienie nieświadomych warstw naszego umysłu. Cała reszta jego twórczości to zwidy człowieka, który wyraźnie nie umiał sobie poradzić z zawartością tychże nieświadomych warstw umysłu - dlatego łatwo nim teraz straszyć. Jednak współczesna psychologia to zupełnie inna bajka. Jej niska popularność wynika zapewne z faktu, że jej znajomość praktyczna uodparnia człowieka na manipulacje, co absolutnie nie jest na rękę rządom (w tym rządom dusz). A propo rządów dusz. Czy wiesz że na seminariach duchownych jest mocno rozbudowany program psychologii? W jakim celu księża kształcą się w tym kierunku? Aby pomagać wiernym? Czy aby nimi kierować?
  • @RzŻygnam TV-LED-5D 11:30:59
    Wiesz, czasami można świadomie "poddać" się prymitywnej manipulacji aby manipulatora wywieść w pole.

    Sprawdziłem - 2 godz psychologii teoretycznej, plus 3 godz teorii i praktyki spowiedzi w tygodniu (http://www.panewniki.pl/files/14.pdf).

    Kogo ty nazywasz lemingiem? Czyż leming, to nie jest ktoś, kto powierzchownie łapie przekaz i biegnie za tłumem. - sam zobacz co napisałem o Freudzie i jak ty to skomentowałeś?
  • @vortex 10:16:15
    Gdzie przeczytałeś swoje rewelacje? Na Wikipedii, czy na opoka.pl? :)
    Podobne argumenty możesz wykładać przeciw samemu sobie, bo najstarsza ewangelia też została spisana ok. 120 r.n.e.
    Za wiarę Mahometa tysiące oddawały życie jeszcze za jego życia. To ma być argument? :)
    Ewangelie synoptyczne nawet wg biblistów katolickich są oparte na nieistniejącym źródle (Quelle) - brak możliwości weryfikacji, a ew. Jana to czysty platonizm/neoplatonizm. Jak żydowskie pastuchy nie wykreowały własnej kultury, lecz kopiowały od swoich panów (Babilończyków i Egipcjan) większość mitów, tak sekta chrześcijańska oparła się na platonizmie/neoplatonizmie oraz żydowsko-greckiej fuzji ideologicznej, nazwanej później teologią.
    "Cudów" i "proroctw" w literaturze antycznej (poza chrześcijańskiej) od co najmniej 2 w.p.n.e. jest baaardzo dużo. Przy przepisywaniu domniemanych Jezusowych cudów specjalnie się nie wysilali, kopiowali (jak ich pasterscy protoplaści) bez zmian: np. cud przywrócenia wzroku przez plucie :) jest kopią "cudotwórczej" działalności rzymskiego cezara (boskiego zresztą). Studia nad apokryfami, powstaniem kanonu biblijnego i ówczesnymi, antycznymi wierzeniami dopełniają obrazu sekty chrześcijańskiej.
  • @IvanKruk 11:41:36
    Freud miał takiego ziomka na studiach, Wilhelm Reich się nazywał.
    Chwała jemu za jago prace, AMEN.
  • @kontra 08:01:48
    Wspaniały człowiek, czytuję Go i polecam innym. Dzięki, to miło.
  • @IvanKruk 11:41:36
    daj spokój Kruk, jak mawiał stary barman w knajpie "na rogu zadupia" : źle trafiłeś bracie, w tej knajpie whisky nie podają

    jestem ciekaw czy wszyscy dyskutanci (adwersarze niekiedy) mają takie samo zdanie na temat wprowadzenia:
    - obligatoryjnego referendum konstytucyjnego
    - fakultatywnego referendum w sprawie uchylenia każdej ustawy jeśli zażąda tego 100 tys obywateli
    - fakultatywnego referendum w sprawie uchwalenia ustawy po zgromadzeniu 1000 000 głosów obywateli
    - obligatoryjnego referendum w sprawie zatwierdzenia bądź odrzucenia budżetów gmin
    - wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych
    - wprowadzenia odpowiedzialności przedstawicieli za złożone obietnice wyborcze

    na początek wystarczy...to są konkrety,
    czy Jezus był czy nie był, był taki czy siaki - te twórcze dyskusje warto zostawić sobie na deser - najpierw danie główne jak powyżej, bo brak tych realnych instrumentów kontrolowania i sprawowania władzy czyni nas pańszczyźnianymi sługami na miarę XXI wieku, o tyle "mądrzejszymi i bardziej wolnymi", że mają jakąkolwiek transcendentalną refleksję...
    ale czy o taką "mądrość i wolność" nam chodzi? kto się naje deserem?
  • @RzŻygnam TV-LED-5D 15:24:25
    Wszystko o czym napisałeś studiowałem dawno temu. Wiem czym jest interpretacja, krytyka tekstu i jakie trudności wynikają przy tłumaczeniu "oryginałów" (których nie ma :) - nie ucz ojca dzieci robić.
    Twoje nieszczęście, że mam wolną wolę, i nie mam zamiaru godzić się z infantylną lub kłamliwą interpretacją. Wybrałem krytykę. Argumentów mam dosyć.
    Nie wydaje mi się, aby ten wybór czynił mnie "humusem".
  • @Human 08:17:19
    //Orygenes pisze, iż Celsus (filozof rzymski, wysłany przez cezara do zbadania sekty chrześcijan) stwierdził, iż Jeszua to dziecko Marii, zgwałconej przez setnika rzymskiego zwanego ben Panthera.//

    Dzięki Bogu Arabowie wiedzieli od początku, że pierwszy raz tego argumentu użyli zydzi, którzy w ten sposób wyśmiali grecki przekład Ewangelii ( w potocznej grece ''koin''), gdzie stało, że Jeszua to syn Maryi Parthenos, czyli Maryi Dziewicy. Zydzi przerobili to szyderczo na formę, -Jeszua to syn rzymskiego Maryi i żołnierza Panthery( Parthenos)

    Stąd Arabowie w obronie Maryi prowadzili w VI wielku wojny i mieli pretensje do chrześcijan, że pozwalają na takie znieważenie Maryi.

    ''W surach znajdują się wzmianki o niepokala­nym przyjściu Jezusa na świat z Maryi, wybra­nej przez Boga. Wypowiedzi Koranu o Maryi są w wielu punktach zbieżne z fragmentami chrze­ścijańskich apokryfów. ''

    Te kłamstwa powielali potem niemieccy masoni, by dowodzić, że rzekomy ojciec był pochodzenia germańskiego.
  • @RzŻygnam TV-LED-5D 20:04:11
    Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek powoływał się na osoby Adolfa H., Lenina czy innych wymienionych.
    Po odkryciach z Qumran co najwyżej zmieniła się perspektywa postrzegania judeo-chrześcijaństwa (na niekorzyść dla niej zresztą w jej naiwnej interpretacji), datowanie powstania ewangelii nie ma tu nic do rzeczy.
    Z wypowiedzi na wypowiedź staczasz się mój interlokutorze w otchłanie absurdu. Właśnie osiągnąłeś poziom, który zmusza mnie do zakończenia tej jałowej wymiany zdań. Zdrowia życzę...
  • @circonstance 04:23:09
    Warto czytać ze zrozumieniem. Czy wyrwanie mojej wypowiedzi z kontekstu daje satysfakcję? Cyt.:
    "Jedna z niewygodnych informacji (może prawdziwa?) została przemycona w "Przeciw Celsusowi" Orygenesa."
    i dalej:
    "Wziąwszy pod uwagę nieścisłości dotyczące narodzenia i dzieciństwa Jezusa między wersjami ewangelii oraz naciski Pawła z Tarsu, aby nie zagłębiać się w rodowód Jezusa. Ben Panthera w tym kontekście wydaje się "brakującym ogniwem" i bardziej prawdopodobnym ojcem chrześcijańskiego herosa niż bezcielesny duch zapładniający cielesną kobietę (przy tym pozostawiając ją dziewicą przed i po akcie narodzenia)".
    Arabskie bajeczki z 1000 i jednej nocy mnie nie przekonują :)
  • @circonstance 04:23:09
    Cały problem z dyskusją na polu wierzeń wynika z istnienia dogmatów. Gdyby nie dogmaty i cała ta niewolnicza struktura, jaka się z nich wyłania, ten i ów poczytałby sobie ewangelię, zadziwił, wszedł głębiej i pewnie odkryłby swój skarb. Wtedy kwestia rodowodu Jezusa byłaby zupełnie bez znaczenia. Czy urodziła go dziewica, czy zapłodnił go rzymski żołnierz, czy miał braci i siostry, czy miał żonę? To wszystko byłoby funta kłaków warte w porównaniu z przesłaniem jakie nam przyniósł. Marzę sobie tak, że gdyby nie istniały dogmaty a tylko przekonanie o wartości osobistego doświadczenia przesłania Jezusa, nasza dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej, bo wtedy po drugiej stronie nie czaiłby się wróg czyhający na nasze święte podstawy istnienia, ale człowiek który tak jak i ja szuka sensu własnej bytności.
    Przyznam się też, że dziwi mnie brak zaufania wierzących (!?) w boską opatrzność. Gdyby to zaufanie istniało, nikt tak kurczowo nie trzymałby się dogmatów, nikt nie bałby się pytania: czy to w co wierzę ma sens, czy sprawdza się w życiu?
  • @IvanKruk 13:35:46
    Prawie mądrze napisane :)
    Rzecz w tym, iż dogmatem możesz nazwać dowolny zestaw pojęć. Dla niektórych dogmatem jest to, iż Biblia jest natchnionym Pismem Świętym. Dla innych dogmatem może być boskość Jezusa. Podważysz jedno - posypie się całość. Zwłaszcza sprawdza się to u jednostek, które do Prawdy podchodzą rzetelnie i szukają jej bez imprimatur. Mitologia żydowska już czuje swój koniec, ale co ją zastąpi?
  • @Human 13:57:23
    A czy musi być jakaś inna mitologia? Może wystarczy metodologia - kilka spostrzeżeń jak szukać prawdy w sobie. Bo w sumie po co nam jakieś odgórne schematy, skoro każdy z nas odpowiada sam przed sobą jakie życie sobie pościele. Dekalog można powtórnie rozbić w pył, skoro uważne życie potwierdza jego wartość. (Choć, aby dojść do takiej prawdy trzeba go przekroczyć;). Jednak z drugiej strony, metoda prób i błędów zabiera zbyt dużo czasu, aby wiedząc już jak jest - móc się nacieszyć pełnią życia przed śmiercią. Jakaś mitologia, jakaś wykładnia przydałaby się do wytyczenia kierunku ludzkich pragnień. A w tym miejscu dochodzimy do pierwszego rozdroża pt duchowość lub materializm.
  • @IvanKruk 17:01:51
    Musi być jakaś :) Przynajmniej tak można to ująć po zgodzie z Leszkiem Kołakowskim i lekturze jego dzieła "Obecność mitu".
    Dekalog w pierwotnym brzmieniu jest przez niektórych nie do zaakceptowania w kilku punktach :)
    W niektórych systemach duchowość i materializm nie muszą być antagonizmami.
  • @IvanKruk 13:35:46
    "Marzę sobie tak, że gdyby nie istniały dogmaty a tylko przekonanie o wartości osobistego doświadczenia przesłania Jezusa, nasza dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej, bo wtedy po drugiej stronie nie czaiłby się wróg czyhający na nasze święte podstawy istnienia, ale człowiek który tak jak i ja szuka sensu własnej bytności.
    Przyznam się też, że dziwi mnie brak zaufania wierzących (!?) w boską opatrzność. Gdyby to zaufanie istniało, nikt tak kurczowo nie trzymałby się dogmatów, nikt nie bałby się pytania: czy to w co wierzę ma sens, czy sprawdza się w życiu?"

    >>> tak, dogmaty służą tylko dzieleniu i antagonizowaniu ludzi.
  • :)))
    "Można przypuszczać, że Jezus od wieku dwunastu lat po trzydzieści, studiował, podróżował, uczył się. Przygotowywał się do swojej misji. Jezus jako człowiek był znawcą Huny i jej nauczycielem"

    Ten kto wymyślił te słowa. W najlepszym wypadku jest chory psychicznie.
    Jezus wychował się w żydowskiej rodzinie. Religia żydowska zakazywała stosowania czy nawet nauki innych praktyk religijnych.
    Atlantyda jest tyko mitem, bajką. Nie ma żadnych dowodów na istnienie tego.
  • @IvanKruk 10:35:10
    "Dokładnie. Jezus powiedział: "po owocach ich poznacie"
    ...
    Pokażcie mi piewcy prawdziwej pobożności, jakikolwiek dobry owoc chrystianizacji tamtych terenów "

    Proszę bardzo:
    Zaoszczędziło to wiele tysięcy istnień ludzkich, indian.
    Plemię Azteków mordowało tysiącami ( to fakty archeologicznie potwierdzone) innych indian aby słońce świeciło.
    Gdy chcieli aby padał deszcz, mordowano dzieci.
    Stosowali także wyrywanie serca czy obdzieranie ze skóry. Którą potem sobie nakładali, co miało dawać odnowienie natury.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031