Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
39 postów 25 komentarzy

Opracowanie Stan Rzeczy

Stan Rzeczy - Opracowanie Stan Rzeczy - Mieczysława Kowalskiego

Huna w Starym Testamencie o.15 Cywilizacja Atlantydy cz.2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Atlanci posiadali pierwszorzędnych inżynierów i naukowców. Byli wielkimi żeglarzami. Znali busolę. Posiadali liczną i potężną flotę, okręty żaglowe i mechaniczne poruszane vrilem lub jakąś analogiczną siłą jeszcze intensywniejszą.

Huna w Starym Testamencie, Materiały Zebrane,Cywilizacja i Religia Atlantydy cz.2

Atlanci posiadali pierwszorzędnych inżynierów i naukowców. Byli wielkimi żeglarzami. Znali busolę. Posiadali liczną i potężną flotę, okręty żaglowe i mechaniczne poruszane vrilem lub jakąś analogiczną siłą jeszcze intensywniejszą. Mieli Atlanci nie tylko statki morskie lecz również i powietrzne. Ten środek lokomocji był rozpowszechniony i budowa jego pod względem mechaniki wprost cudowna. Księgi wedyjskie przedstawiają te opisy. Atlanci posiadali flotę powietrzną potężniejszą od floty morskiej. Proch służył im wyłącznie do bomb i do wywoływania, za pomocą huku, przerażenia przeciwnika. Dlatego przedstawiano ich zawsze jako władców grzmotu. Grzmiący Jupiter nie jest niczym innym jak królem Atlantów. Byli oni pierwszymi handlarzami świata. Rynkami ich zbytu były początkowo tylko kolonie. Posiadali też flotę handlową. Atlanci posiadali system monetarny, wybijano monety, podobne do naszych monet, na których wyryta była jako godło, góra o trzech szczytach, święta góra Atlantów.
To od Atlantów czerpią natchnienie współcześni inżynierowie marząc o stawianiu coraz potężniejszych gmachów na wzór olbrzymich budowli atlanckich. Rzeczywiście ich architektura miała niebywałe proporcje. Budowali oni kolosalne świątynie, olbrzymie piramidy, wspaniałe statuy, wieże, których szczyty ginęły w chmurach. Sztuka egipska jest dziecięciem sztuki atlanckiej. Wypływa z tychże samych koncepcji lecz w proporcjach swych jest bardziej ludzka i mniejszych rozmiarów. W Peru to samo olbrzymie wrażenie sprawiają ruiny Quito. Przypominają one ruiny egipskie, gdyż Egipt i Peru są spadkobiercami sztuki Atlantów. W świątyniach znajdowała się wielka ilość pomników, gdyż rzeźba na równi z malarstwem wykładana była w szkołach atlanckich. Malarstwo było głównie dekoracyjne i alegoryczne. Kolor był żywy. Malowano mury, pomniki, posągi i materie. Malarstwo nie było bardzo rozwinięte. Przykładem malarstwa są malowidła dekoracyjne, zdobiące świątynie peruwiańskie i egipskie. Rytownictwo było natomiast bardzo rozwinięte. Ryto w kamieniu twardym, złocie, srebrze i aurichalku i pokrywano ozdobami rytowniczymi kolumny, posągi i narzędzia użytkowe. Sztuka dekoracyjna była bardzo rozwinięta, przykładem tego jest sztuka dekoracyjne egipska i asyryjska.
Świątynie były więc ogromne. Niektóre przewyższały sąsiadujące z nimi wzgórza. Składały się one z przepełnionym bogactwem sal, których sufity podtrzymywały kwadratowe kolumny. Sale te dzieliły się na szereg kaplic, na ołtarzach których lśniły symbole astrologiczne. Liczne wieże strzelały ze świątyń tych w niebiosa. Na wieżach oddawano cześć Słońcu. Co rano i co wieczór, gdy Słońce wstawało i kładło się po swojej codziennej wędrówce, wchodzili kapłani na wieże, aby oddać cześć wstającemu lub zachodzącemu Słońcu. W tym momencie całe miasto pogrążało się w modlitwie, gdyż z każdego prywatnego domu wznosiła się wieżyczka i mieszkańcy odprawiali modlitwy do Słońca. Anioł Pański jest pozostałością tego zwyczaju, jak i zwyczaj Muzułmanów oddawania rano i wieczór czci Allachowi. Jedna z wież była zawsze masywniejsza i wyższa, służyła ona jako obserwatorium. Nocami oglądali tam kapłani bieg i układ planet i gwiazd. Ziggurat magów bliskowschodnich jest przedłużeniem takich obserwatoriów. Świątynie zawierały wewnątrz wspaniałe dziedzińce, gdzie w basenach biły wysoko liczne fontanny, otoczone cudownymi ogrodami. Tam to kapłani i kapłanki odbywali swoje ablucje i tam też chrzczono niemowlęta. Po takich kąpielach tych namaszczano się pachnidłami, śpiewając na chwałę duszy, oczyszczonej tą symboliczną kąpielą, podobnie jak Słońce, które odradza się co dzień z lazuru - zawsze dziewiczej matki wielkich niebios.
Dzisiejsze katedry i kościoły chrześcijańskie jak i ich wyposażenie są odwzorowaniem i kopią świątyń atlanckich, tak jak większa część dzisiejszych obrzędów religijnych jest przekształconymi obrzędami religijnymi z Atlantydy.
W grudniu gdy Słońce pognębione przez zimę zdawało się zamierać, cisnął się w świątyniach lud w żałobie, oczekując niecierpliwie zmartwychwstania Króla Gwiazd. Gdy się ukazywał nowy Mesjasz, zwycięski w swej walce z fatalnością, wołano: nowe zbawienie, nowa chwała, Noe!, Noe!. Intonowano pieśni i rozwijały się procesje kapłanów i kapłanek śpiewających psalmy, pośród szarych mgieł kadzideł palonych w wielkich świątynnych czarach. Oświetlano świątynie i procesja obchodziła całe miasto z chorągwiami, zielonymi gałązkami oliwnymi i jemiołą, tańczono tradycyjny taniec drogi Słońca przez zodiak, uchwalając nowe prawa na ten rok. Wszystko to działo się przy akompaniamencie fujarek, tamburynów i instrumentów rżniętych, akompaniamencie wzmocnionym od czasu do czasu hucznym dźwiękiem cymbałów miedzianych i trąb.
W rezultacie w pozytywnym okresie istnienia, cywilizacja Atlantów była wspaniała. Wytworzyli oni system ekonomiczny, moralność i religię zapewniającą rozwój pomyślny temu ogromnemu państwu, a starożytni, wdzięczni za to dziedzictwo moralne i naukowe, czcili ich jak bogów i żyli wspomnieniem tych czasów, zwąc je wiekiem złotym. „Kiedy bogowie zamieszkali ziemię”.  lub „Gdy królestwo Boże zstąpiło na ziemię”, podobny początek ma wiele legend i mitologii. Cywilizacja ta przewyższała naszą w tym, że więcej od naszej rozwijała zdolności psychiczne u poszczególnych jednostek. Przekształcała je moralnie, zanim je przetworzyła fizycznie. Wedle niej podstawą szczęścia na świecie było jasnowidztwo duszy i umysłu. W tym jest ona właśnie szlachetną i to jej dało możność uniknięcia kryzysu współczesnego, który nas tak paraliżuje. Gdyż naszą postawą, wprost odwrotną jest rozwój materialny kosztem rozwoju duchowego. Jest to zasadniczy błąd, gdyż ewolucja fizyczna nie będąc kierowana równorzędnie idącą ewolucją duchową prowadzi do anarchii.

Upadek moralny Atlantydy

Religia Atlantów początkowo wyłącznie naukowa, o czystej i wzniosłej metafizyce, zdegenerowała się powoli aż do stanu kultu zupełnie sadystycznego i satanistycznego. Pierwotnie nie uznawano w świątyni żadnego obrazu, jedynie tarcza słońca i lustro magiczne królowały na ołtarzu. Później znalazł się wizerunek człowieka i to stało się początkiem dekadencji. Zantropomorfizowano wszystkie symbole, wszystkie alegorie. I postać ludzka zajęła miejsce figur syntetycznych. Następnie znaki zodiakalne i gwiazdy, które w astrologii odpowiadają cechom natury człowieka, jako przejaw siły boskiej w człowieku, zostały również uzewnętrznione w postaci tych zwierząt i tych gwiazd i planet. Zepchnąwszy zatem godła zainstalowały się na ołtarzach obrazy lwa, kozła, słonia itp. Początkowo uważane jako postacie symboliczne, z czasem zostało one czczone jako bóstwa. Przykładem może być religia katolicka, której symbol Ducha Świętego - Gołębica, tracąc swój sens ezoteryczny, może zostać czczona jak bóstwo, czyli gołębica bóstwo sama w sobie.
W Egipcie istniał też ten kult bałwochwalczy, ale wyłącznie w okresie upadku, gdy zdegenerowane inteligencje, pomieszawszy symbole, poczęły bredzić opętana satanizmem. Religia Atlantów doszła do zupełnego absurdu w swej degeneracji, ubóstwiając swoje Ja człowieka. Uwiedzeni wybujałym swym materializmem, sceptyczni, kpiący ze wszystkiego, niepojmujący już uroku alegorii, i wyrazu symbolów, zastąpili Atlanci starą religię naukową, religią człowieka. Postawili go ponad wszystkim. Stał się w ich pojęciu prawdziwym panem natury. W niesłychanej pysze swej, nazwali się Atlanci bogami. Nazwa ta, nadana im przez nich samych, rzuca dziwne światło na tradycje ludów europejskich, gdy mówią o bogach zamieszkujących ziemię. Bogami tymi byli właśnie Atlanci, którzy kazali się czcić innym ludom. Otóż człowiek ubóstwiał swój własny obraz. Bogaci Atlanci kazali rzeźbić swe popiersia i stawiali je na ołtarzach w swych kaplicach. Budowano wtedy ogromne świątynie i niezliczoną ilość nisz, w których stawiano posągi mieszkańców danego miasta. Rano i wieczór oddawano sobie cześć, palono kadzidła, wonne olejki, czytano na głos modlitwy do samych siebie. Niektórzy nawet z wielkim kosztem utrzymywali kapłanów, którzy odprawiali do nich nabożeństwa. Taki kult obserwowano zwłaszcza w miastach, na wsi jednak kult ten nie rozpowszechnił się. W swej degeneracji zaczęto ubóstwiać elementy czarnoksięskie, jak diabły, duchy i chochliki. Oddawano im cześć w brudnych ceremoniach. Skalano ołtarze krwią dziecięcą, jednym słowem ustanowiono religię rozpusty i cały lud w wyuzdaniu korzył się przed kozłami, mieszaniną kobiet i zwierząt i wszelkimi monstrami. Sabat, czarne msze, wszystkie pomysły satanistyczne naszego średniowiecza, cała rozpusta naszych czasów obecnych, wszystko to zostało spłodzone w tym okresie upadku. Szatan, diabeł i inne twory, zrodzone ze skłonności ku złemu są tworem tamtych zdegenerowanych czasów. I dlatego to Egipcjanie i ludy pierwotne, przerażone takim stopniem zepsucia, opowiadały, iż zapadnięcie się Atlantydy w morze było karą Boga za skażenie obyczajów ich mieszkańców. W katastrofie tej widzieli oni gniew niebios i słuszną karę za znieważenie pojęć moralności.
Lecz nawet w najgorszym okresie, dawna religia miała swych wyznawców. Utrzymała się ona w kolegiach „białych” wtajemniczonych. Trwali oni w podtrzymaniu metafizycznym swoich poglądów i zasad dawnej religii,ulegając jednak prześladowaniu ze strony „czarnych” magów i kapłanów tamtego przeklętego kultu, wtajemniczali oni w swoje tajniki nowych adeptów w tajemnicy. Moralność „białych” wtajemniczonych była czysta. Oparła się ona na solidarności, abnegacji swego ja na korzyść masy, na rozwijaniu inteligencji, serca i na walce z egoizmem. Celem jej było wprowadzić z powrotem w Atlantydzie panowanie pokoju, królestwa miłości ludzi między sobą i zdusić czarną magię i rozpustne ceremonie. Kobiety na równi z mężczyznami mogły być wtajemniczane. Dozwolone były małżeństwa między Wtajemniczonymi. Zakładali oni związki po całej Atlantydzie i dzielnie walczyli o większy wpływ moralny nad ludem ze zdegenerowanymi kapłanami. Na koniec zgnieceni przewagą liczebną tamtych, zdradzeni, wyemigrowali do kolonii i tam zakładali swoje związki. Głównym ogniskiem ich stał się Egipt.
Tam zamieszkał Wielki Mistrz „białych” na wiele tysięcy lat przed Chrystusem, jak powiadają Hindusi. Wielkie piramidy i Sfinks były ich świątyniami. Posiadali też związki w Indiach, Chinach, Sumerze, w Peru, Hiszpanii i Abisynii. Próbowali rozpowszechniać swoją naukę wśród czarnych i żółtych.
Ale wyznawcy czarnej magii z Atlantydy przybyli nawet do kolonii atlanckich aby ich unicestwić. Zakładali oni swoje loże i ustanawiali warunki przyjęcia z ceremoniami rozkosznymi, zmysłowymi i materialnymi. A ponieważ człowiek łatwiej się da skusić na amoralność zmysłów, niż na moralność duszy, dlatego czarni magowie mieli wielu zwolenników i ich obrzędy satanistyczne cieszyły się dużą popularnością.  Obrzędy te schlebiały ich złym instynktom i umilały życie. W ten sposób świat został tknięty zarazą. Rozpowszechniły się zwyczaje które dotrwały do naszych czasów.
Na próżno „biali” wtajemniczeni, wierni swej misji, starali się przeciwdziałać. Z ich to związków wyszli twórcy wielu religii, czyli ten prąd moralny i oczyszczający, który ma na celu odrodzenie człowieka, przerobienie egoizmu na miłość i walkę z despotyzmem i satanizmem. Z wrogich zaś lóż czarnych magów wyszedł prąd przeciwny, który wprowadził kulty bałwochwalcze w różnych narodach, rozpustę naturalistów greckich i rzymskich, średniowieczny sadyzm i satanizm, despotyczne rządy, na koniec współczesną karierowiczowską moralność. Cywilizacja nasza jest rezultatem starć między Wtajemniczonymi białej magii a czarnymi magami, również nierzadko zrzeszonymi w lożach „czarnych” wtajemniczonych, którzy walczyli wtedy i walczą dalej o władzę nad światem.
Egipt bezpośrednia córka Atlantydy powinien być uważany za źródło z którego powstał nasz świat obecny ze swym idealizmem, jak również ze swym niskim materializmem i kolonializmem. Magia grała wielką rolę na Atlantydzie. Lecz magia wymaga ogromnej ewolucji naukowej. Nie ogranicza się ona tak, jak to pospolicie sądzą, do praktyk czarodziejskich. Magia polega na znajomości i zastosowaniu praktycznym sił psychicznych natury. Wkłada więc w ręce tych, którzy posiadają jej sztukę, władzę ogromną, która im pozwala wedle własnej woli zmieniać w kierunku dodatnim lub ujemnym przedmioty naturalne, podległe ich sile. Tak więc przemiana metali może być aktem magii.
Zdając sobie doskonale sprawę ze swej władzy, Atlanci, kierowani egoizmem i chciwością zaczęli stosować magię w celach osobistych, używali swych sił psychicznych na pognębienie swych braci. W tym tkwi źródło pochodzenia czarnej magii. Stosowanie właśnie tej magii, wypływające bezpośrednio z ogólnej dekadencji, spowodowało upadek Atlantydy, wprowadzając bezład w umysły i anarchię w instytucje. Rozpoczęły się walki między „czarnymi” i „białymi”, między wtajemniczonymi „białymi” i wtajemniczonymi „czarnymi” walki straszne, gdyż wymagające ogromnego wyładowania sił psychicznych i miażdżące całe miasta. „Biali” jak już wspomnieliśmy, schronili się do kolonii ale i tam nie przestali być gnębieni przez Kaina. Czarna magia więc stała się powodem degeneracji Atlantów, pozwalając im na zaspokojenie swych namiętności i na życie wyłącznie egoistyczne. Dlatego to później nauka magii odbywała się w wielkim sekrecie i dlatego magia czarna w odróżnieniu od magii białej została potępiona. Stała się ona wiedzą przeklętą, wiedzą diabelską.
Upadek Atlantów był spowodowany zachwianiem równowagi rozwoju moralnego i materialnego. Winą mógł być nadmiar wiedzy. Świadomość potężnej władzy rodzi w człowieku pychę. Pycha ta gubi go, skłaniając go do używania swej wiedzy w celach egoistycznych i absolutnych. To jest źródło upadku, grzech pierworodny, skaza w naturze ludzkiej.
Legenda Adama i Ewy symbolizuje w dziwny sposób historię Atlantydy taką, jaka jest nam znana. Z całą pewnością alegoria ta zawiera historię syntetyczną Atlantydy i wykazuje jakim sposobem ten wielki naród osiągnął złoty wiek, sam zniszczył własne swe szczęście, poszedłszy za głosem pychy, egoizmu i chciwości. Zjadł przeklęte jabłko z Drzewa Wiadomości dobrego i złego, co w tym wypadku oznaczało wiedzę lub raczej magię. Abel jest symbolem białej magii, Kain zaś symbolem czarnej magii. Kain zabija Abla, tak jak w historii Atlantów „czarni” magowie zniszczyli „białych”, niwecząc tą zbrodnią pomyślny rozwój Atlantydy. W sławnej swej legendzie o raju ziemskim podany jest właśnie ten historyczny epizod. Eden, to jest Atlantyda; drzewo to magia; Adam to Atlanci; Ewa to ich wyobraźnia; wąż to ich egoizm; Abel to biała magia; Kain to czarna magia. 
Atlanci posiedli owo sławne drzewo wiedzy oraz legendarne drzewo życia, o którym później opowiadali późniejsi magowie. Święte drzewo Edenu, drzewo wiadomości dobrego i złego. Owocem było poznanie tej wiedzy, tych wiadomości dobra i zła, a owoc ten miał człowieka uczynić równym bogom. I tak jak Adam, Atlanci zjedli to jabłko i stało się to powodem ich upadku, ponieważ pycha, egoizm i zachłanność popchnęła ich ku wiedzy czynienia zła.
Prześladowani „biali” wtajemniczeni zmuszeni byli schronić się do Egiptu i Indii, lecz umiejąc walczyć i rozwijać się, wbrew wszelkim przeciwnościom ich przesłanie niesie poprzez wieki swoja prawdziwą wiedzę i zasady moralne.
Wiele świętych ksiąg i religii czerpie swe korzenie z historii i religii Atlantydy. Atlantyda to jest ten Eden, ten Raj utracony.
Atlantyda była terenem ważnych wypadków politycznych. Walki jej partii zapisały się w pamięciach ludów, które ocalały w czasie owej fatalnej katastrofy. Sięgnijmy tylko do mitologii. Opisuje ona walki bogów i herosów. Olimp jest właśnie Atlantydą i cudowne historie opowiadane przez Greków o bogach, są jedynie faktami z historii atlanckiej. Które wyobraźnia Orfeusza upoetyzowała i upiększała. Atlas, Jupiter, Neptun i Juno były prócz swego charakteru symbolicznego imionami królów i królowych, które rzeczywiście istniały na zanikłej ziemi. Można powiedzieć że mitologie starożytne mają potrójny sens: filozoficzny, astrologiczny i historyczny. Tak więc Jupiter, symbol potęgi i władzy w sensie historycznym staje się w rozumieniu astralnym dobroczynną siłą gwiazdy, działającą na ziemi w duchu podniosłym. W sensie historycznym mit o Jupiterze jest tylko opowiadaniem o czynach króla potężnego, zwalczającego licznych wrogów a umiejącego kochać tak, jak my. Walka Bogów z Tytanami nie jest niczym innym jak walka „czarnych” i „białych” magów. W ogóle wszędzie, we wszystkich starożytnych religiach, gdzie spotykamy bogów antropomorficznych, można stanowczo twierdzić, że bogowie ci nie są niczym innym jak królami atlanckimi, bohaterami, potężnymi postaciami politycznymi przez zamierzchłość czasów owianych nimbem boskości i których dzięki ich inteligencji ubóstwiano. Te bowiem religie stworzone na podstawach astronomicznych, były w swej istocie metafizyczne i abstrakcyjne. Dlatego to wszystkie mitologie są podobne i opowiadają analogiczne wypadki i fakty. Grecy, Rzymianie, Egipcjanie, Asyryjczycy, Hindusi, Chińczycy, Inkowie i Aztecy pozostawili te same tradycje mitologiczne z tego, tak prostego powody, że tradycje te były historią zanikłej Atlantydy. Tam, gdzie czytamy bogowie, trzeba rozumieć Atlanci. Tak więc Atlantyda była widownią rozlicznych walk. Walki partii i walki ras miały tam miejsce.
Państwo Tolteków było olbrzymie i przez długie wieki broniło się przed rozpadnięciem. Początkowo podzieleni na małe królestwa, wkrótce stworzyli Toltecy federację, na czele której stał Cesarz. Cesarz ten był wybierany z pomiędzy uczonych i adeptów i był wtajemniczony w wiedzę transcendentalną. Zagadnienie dziedzictwa władzy powstało dopiero w końcu wieku złotego. Cesarstwo Tolteckie zaznało prawdziwie złotych czasów i posiadało cywilizację nadzwyczajną.
Później rozpoczął się okres upadku. Interesy osobiste wzięły górę nad interesami ogółu, strona fizyczna przewyższała stronę moralną. Zbytek zrodził żądzę złota. Rozpusta stała się źródłem degeneracji umysłów. Ten sam hamulec moralny przestał działać i apetyty, nie mając już żadnych przeszkód, wspomagane czarną magią, rozwinęły się do tego stopnia, że zaczęły się wzajemnie niszczyć. To był okres zezwierzęcenia. Rozpusta stała się królową a okrucieństwo stanęło u steru władzy. Anarchia zasiała niezgodę w państwie i rozpoczęły się zatargi.
„Biali” wtajemniczeni zwalczali czarną magię i usiłowali wskrzesić dawny ustrój moralny. Jakiś czas było dwóch Cesarzy: „czarny” i „biały”. Walczyli oni ze sobą o stolicę Cerne, „czarni” jednak zwyciężyli. Wypędzili „białego” Cesarza z Cerne i Zmusili go do zamieszkania na północnej części wyspy. Tam biały Cesarz znowu został osaczony. Wyemigrował więc, osiedlając się ostatecznie w Egipcie, lecz już po I Potopie, i założył tam państwo Egipskie na podstawach dawnych, starych praw.
Państwo Tolteckie po ucieczce „białego” Cesarza rozleciało się na małe państewka, które wzajemnie się zwalczały. Kolejny potop, już trzeci jaki nawiedził Atlantydę, zamiast je uspokoić, podsycił jeszcze ich zatargi. Do ostatnich dni Atlantydy walczyły one ze sobą i gnębiły się nawzajem na szczątkach wielkiego niegdyś kontynentu.
Inne rasy atlanckie miały formy rządów dostosowane do swych natur. Żyły one w cieniu potęgi tolteckiej, raz w przyjaznych, raz we wrogich z nią stosunkach. Rasy te, należące do federacji i uznające Cesarza jako najwyższego władcę, miały swoje niezależne instytucje polityczne i władze autonomiczne.  Kraj Inków oraz Egipt był skolonizowany przez Tolteków, najinteligentniejszą i najbardziej cywilizowaną z ras Atlantydy.
Tron Cesarza „białego” zaczął się chwiać z chwilą, gdy wystąpił rywal wybrany spomiędzy kapłanów przeklętego kultu. W tym okresie Związek „białych” osiedlonych w Egipcie i w Jonii wkrótce bardzo się rozwinął, gdyż wielka ilość Atlantów zrażona nowymi obyczajami, lękając się katastrofy, którą przepowiednie głosiły, powiększała szybko jej grono. Związek „białych” wtajemniczonych w Egipcie przyjął miano pierwszej dynastii boskiej.
Przed I Potopem na obszarze obecnego Morza Śródziemnego pomiędzy północnym wybrzeżem Afryki a południowym wybrzeżem Europy nie było morza, lecz uprawna dolina z dużymi jeziorami i rzekami, obecnie zatopionymi. Jonia oraz Dolny Egipt stanowiły jeden ląd. Dolny Egipt w tym okresie był oddzielony od Górnego płytkim Morzem Saharyjskim z wyspami, do którego od południa wpływał dzisiejszy Nil. Morze to był połączone od strony zachodniej z Atlantykiem.
W Egipcie i w Jonii stworzyły się państwa, które rządziły się dawnymi prawami atlanckimi, opartymi na starej ich religii, na wspólnocie dóbr i braterstwie ludzi. Chciano tam wskrzesić wiek złoty. Plemiona czarne ówcześnie jeszcze w stanie dzikim, zamieszkujące strefy tropikalne, przyłączyły się do nich i trudno było znaleźć gorliwszych i wierniejszych od nich wyznawców. „Biali” wtajemniczeni rozwijali ich inteligencję i uczyli żyć według praw moralności. Powoli kolonia w Egipcie i Jonii doszła do dużych rozmiarów. Zakładano miasta, budowano wspaniałe świątynie, rzeźbiono w kamieniach sfinksy.
Wielki skrzydlaty sfinks Egiptu i piramida w Gizach pochodzi również z tego okresu. Ponieważ stan polityczny Atlantydy stale się pogarszał, kolonia egipska i jońska odpadły od metropolii.
Wydano wojnę tym koloniom. Lecz one będąc już silnymi państwami, potrafiły się obronić i zachować swą niepodległość. Egipt i Jonia stały się wtedy przytułkiem ludzi moralnie czystych, przytułkiem dla wiernych starym tradycjom, miejscem świętym, do którego przybywano celem otrzymania Wtajemniczenia Prawdy, pogardzonej i zdeptanej przez czarnych magów. Lecz zaledwie kolonie egipska i jońska zdołały się oddzielić od metropolii i ogłosić niepodległość, gdy kataklizm I Potopu zatopił je.
Piękne kolonie egipska i jońska zniknęły pod wodą. „Białym” wtajemniczonym z Egiptu udało się schronić w góry Abisynii, które jedynie sterczały nad wodą. Zeszli z nich dopiero, gdy wody kompletnie cofnęły się z doliny Nilu. Zszedłszy z gór, „biali” założyli drugą dynastię boską. W tym okresie Cesarz „biały” schronił się z Atlantydy do Egiptu. Jedna ze świątyń Heliopolis datuje się z tej epoki.
Nowe emigracje wzmocniły ich przerzedzone szeregi. Były to elementy tolteckie i akadyjskie. Ten ostatni element wniósł zmiany w typie. Zabrano się do odbudowy zniszczonych przez wodę miast i zrujnowanych świątyń, gdyż jedynie sfinks i piramida w Gizach przetrwały potop bez szkody.
Następnie Egipt został napadnięty przez Atlantów, ścigających „białego” Cesarza/Kapłana. Była to I wojna piramidowa, która doprowadziła do II Potopu, 8,3 tys. lat pne. Miały miejsce krwawe bitwy, lecz Egipt odparł atak dzięki przymierzom, zawartym z innymi ludami śródziemnomorskimi, pochodzenia bądź atlanckiego, bądź pelazgijskiego. Grecy, wspomagani przez rasę czarną, bili się dzielnie i stąd pochodzi tradycja grecka przekazana później emigracjom białym z północy, którzy zaludnili Grecję, że Grecy dzięki Minerwie odparli Atlantów. W Atenach obchodzono uroczyście święto rocznicy tego wypadku.
W roku 8300 pne nastąpił w Egipcie nowy kolejny II Potop. Wtedy nastał koniec dynastii boskiej. Związek „białych” wtajemniczonych gnębiony przez emigracje czarnych nie chciał już po odejściu wód wracać w całości do Egiptu. Część „białych” wyemigrowała do Indii i schroniła się w Tybecie. Egipt jednak zachował w części związek „białych” wtajemniczonych. W jakimś czasie po ostatnim, II Potopie, utworzona została trzecia dynastia półbogów. Związek „białych” doszedł później do stanu kwitnącego. Zbudował Teby, Memfis i uregulował wylewy Nilu.  Później wtopił się w państwo Egipskie. Wtedy wzięła swój początek dynastia ludzka, której potomkami byli historyczni faraonowie.
Przed I Potopem na obszarze obecnego Morza Śródziemnego nie było morza, lecz dolina. z dużymi jeziorami i rzekami. Dolny Egipt w tym okresie był oddzielony od Górnego Egiptu płytkim Morzem Saharyjskim z wyspami, do którego od południa wpływał dzisiejszy Nil. Morze to był połączone od strony zachodniej z Atlantykiem.
Po I Potopie 10,5 tys. lat pne, Wielki Mistrz - Biały Kapłan z Atlantydy Ozyrys, wraz z żona Izydą i grupą kapłanów przybył do Dolnego Egiptu. W roku 9720 pne Ozyrys objął rządy jako Cesarz i Główny Kapłan na północnym wybrzeżu Afryki i w Dolnym Egipcie, w basenie obecnego Morza Śródziemnego. Obszar ten nazywany jest Imperium lub cywilizacją Ozyrysa, wzorowaną na religii i cywilizacji Mukulii.
W tym czasie na południu w Górnym Egipcie rządził brat Ozyrysa Set, wspomagany przez boga Marduka, Czarnego Kapłana. W 9270 roku pne, Set podstępnie zamordował Ozyrysa, zasiadł na tronie i zjednoczył Egipt. W 8920 roku pne syn Ozyrysa Horus zabił Seta, objął rządy w Egipcie i panował do roku 8620 pne. Przypomina to alegorię o Kainie i Ablu, gdzie „czarny” Kain Set zabija swojego „białego” brata Abla Ozyrysa.
Po I Potopie Atlantyda jako imperium nie przestała istnieć. Została zatopiona ostatnia z jej głównych wysp na Atlantyku, Poseida, ale imperium przetrwało. Zostało odbudowane w Ameryce Środkowej z centrum w rejonie Wysp Karaibskich. Atlanci dążąc do podporządkowania sobie całego świata w roku 8920 pne rozpętali kolejną, trwającą z przerwami kilkaset lat krwawą wojnę, z użyciem broni nuklearnej.
Jedną stroną konfliktu był syn Seta, który stał na czele Unii Atlanckiej obejmującej siły spadkobierców Atlantów i prehistorycznego Sumeru, wspomaganych przez krwawego boga Marduka. Drugą stroną był Horus, jako Biały Cesarz i Główny Kapłan prehistorycznego Egiptu, sprzymierzony z Ramą, Imeratorem i Głównym Kapłanem I i II Aryjskiego Imperium Ramy ze stolicą Mohendżo Daro w Indiach.
Konsekwencją tej wojny było zniszczenie całej planety i w roku 8,3 tys. pne II Potop, który zalał całą Ziemię. Co doprowadziło do zatopienia na stałe na wysokość około 120 m obszarów nadbrzeżnych wszystkich kontynentów, w tym centrum Unii Atlanckiej na Karaibach.
Po Horusie władzę w Egipcie objęła II Dynastia Bogów: Thot i 11 bogów. Po II Potopie począwszy od 7050 pne władzę pełniła III Dynastia Półbogów, reprezentowało ją 30 półbogów, towarzyszy Horusa, którzy rządzili Egiptem przez 3650 lat, do 3400 pne.
Po rządach półbogów nastąpił okres 350 lat chaosu i walk między królami Dolnego i Górnego Egiptu o dominację i zjednoczenie kraju. Egipt zjednoczył około 3050 roku pne pochodzący z Górnego Egiptu Meni/Menes/Mises, prawodawca, który został królem całego Egiptu i dał początek Dynastii Faraonów. 
W Egipcie po zagładzie Atlantydy schronili się „biali” i „czarni”. „Biali” wtajemniczeni/kapłani/magowie i elity emigrując z upadłej moralnie Atlantydy oraz uciekając przed jej zatonięciem chronili się, w Dolnym Egipcie. „Czarni” kapłani/magowie i elity osiedlali się oraz uciekając przed jej zatonięciem chronili się, w Górnym Egipcie, gdzie swoją dominację miał Czarny Kapłan Marduk.  
„Biali” wtajemniczeni, jako kapłani-kahuni-magowie i ich elity istnieli nadal w Egipcie. Ale również „czarni” kapłani-magowie i ich elity nadal istnieli, i nadal myśleli o odbudowaniu demokracji pod swoją kontrolą i według ich chorej wizji.
Oto w jaki sposób Egipt, spadkobierca Atlantów, wpłynął na naszą cywilizację i religię. Przeniesiona została także walka „czarnych” z „białymi”, która trwa do tej pory. „Czarni” do tej pory wygrywali, ponieważ są oni pozbawieni jakichkolwiek skrupułów i zasad moralnych, są to istoty na niskim szczeblu w drabinie ewolucji człowieka.  To dla nich, dla tych istot wiedza była zakazana przez Boga, a nie dla ludzi. Oni muszą najpierw nauczyć się rozróżniać dobro od zła, a później wiedza stopniowo może być im udzielana. Oni tą wiedzę uzyskali nieprawnie i w swojej spreparowanej Biblii odwrócili znaczenie przykazania. Napisali, że to dla ludzi wiedza jest zakazana, a w domyśle nie dla nich, oni tą wiedzę mogą wykorzystywać przeciwko ludziom, bo religie biblijne zakazały poznania jej przez ludzi.  „Czarni” są to kontrolerzy ludzkości, oni tylko wyglądają jak ludzie, dlatego jest to mylące dla człowieka. Ale świadomość ludzkości budzi się i podnosi.
Kiedy świadomość się budzi, zostaje uaktywniona i wzmocniona energia w człowieku, otwiera to drzwi nowym możliwościom, nowemu postrzeganiu, nowym formom inspiracji oraz rozkwitu kreatywności. Ale jeśli świadomość jest zablokowana przez strach, energia ta zostanie zablokowana w niższych centrach, w instynkcie przetrwania, seksu i władzy. Ludzkość powinna obudzić się i powstać z kolan. Uwierzyć w możliwość własnej kreacji przyszłej rzeczywistości. Zbiorowe przeznaczenie ludzkości jest sumą indywidualnych wyborów, których poszczególne osoby dokonują. Jeżeli dostatecznie dużo ludzi będzie kreować swoją pozytywną wizję przyszłości, to jest w stanie przeważyć negatywną wizję kontrolerów i zahipnotyzowanej części ludzkości, która przyjmuje i godzi się z wizją kontrolerów. Każda osoba, która wierzy w obecną rzeczywistość, w czasy zagłady, destrukcji i horroru zostanie dodana do tej rzeczywistości. Wszyscy, którzy utrzymają jako realną nową rzeczywistość, czasy Nowej Ziemi zostaną dodani do tej nowej rzeczywistości.
Człowiek posiada  dwa z największych skarbów w swojej własnej naturze – wolną wolę (dla podejmowania decyzji) oraz zdolność do odczuwania.  Te dwa elementy, połączone właściwie, pozwalają człowiekowi zmienić każdą sytuację, jak sobie życzy, jako że ludzie są współtwórcami swojej rzeczywistości, bardziej niż zwykłymi pionkami na szachownicy.
A ludzie mają w swojej naturze zdolność do zmiany każdej sytuacji, aż do ostatniego momentu każdego wydarzenia – czy jest ono osobiste czy grupowe. Istnieje ewolucyjny potencjał pozytywnego rozwoju planety, ale czy ludzkość kolektywnie osiągniecie ten potencjał, czy nie, pozostanie w gestii ludzi a nie bogów.  
„Raz Noe wypił wina dzban I rzekł do synów – Oto: Przecieki z samej góry mam, Chłopaki, idzie potop! Widoki nasze marne są, I dola przesądzona, Rozdzieram oto szatę swą, Chłopaki, jest już po nas! A jeden z synów, zresztą Cham, Rzekł - Taką tacie radę dam: Róbmy swoje, Pewne jest to jedno, że Róbmy swoje, Póki jeszcze ciut się chce. Skromniutko ot, na własną miarkę, Majstrujmy coś, chociażby arkę – tatusiu. Róbmy swoje, Róbmy swoje, Może to coś da? Kto wie?”.
 
 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Spytam...
    Skąd autor to wszystko wie?
  • Literatura z której korzystano przy tworzeniu opracowania
    Literatura z której korzystano przy tworzeniu opracowania
    „Huna w Starym Testamencie”

    Książki:
    Cywilizacje kosmiczne na ziemi, Janusz Bieszek
    Słowiańscy Królowie Lechii, Janusz Bieszek
    Chrześcijańscy Królowie Lechii, Janusz Bieszek
    Tajemnice Atlantydy, Michał Manzi
    Huna w religiach świata, Max Freedom Long
    Nowy Światowy Ład, William T. Still

    YouTube - Paweł Szydłowski
    YouTube - Eddie Słowianin

    Publikacje Internetowe:
    www.indianchinook.wordpress.com, Kultura Słowiańsko Aryjska
    Słowiano-Aryjskie Wedy. O budowie Wszechświata i historii Człowieczeństwa.
    www.opolczykpl.wordpress.com, blog polski – Polska, Słowiańszczyzna, polityka
    www.bialczynski.pl, Białczyński - oficjalna strona Czesława Białczyńskiego
    Inne Publikacje Internetowe

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930